wtorek, 18 grudnia 2012

Hehehehe

Wtorek, 21.00
Minęły 3 dni od wigilii.. I dalej nie mogę się ogarnąć. Tyle się działo, że to nie jest możliwe, że już się skończyło. Po krótce spróbuję to opisać.
Piątek - dzień wigilii - byłam w szkole już o 15.15, ale i tak czekaliśmy jeszcze trochę czasu. potem szliśmy na górę, musiałam ubrać chustę, i nosiliśmy wszystko, ustawialiśmy. przypominają mi się takie historie, jak :
- powitanie z 23 - moimi starymi ziomami;
- jak powiedziałam do Kuby " dziewczyny przodem, więc idź, Kuba. ";
- jak z Eweliną sklejałyśmy stoły, które i tak wyglądały koszmarnie, ale kit z tym;
i jeszcze więcej, więcej. potem były Jasełka, byłam na scenie (yeah) ale tylko po to, żeby w odpowiednim momencie przesunąć jakiś PARAWAN. Następnie poszłam na moje miejsce, siedziałam "między" Platą a Eweliną, na rogu stołu, obok Agi siedziała Martyna, obok Ewci Klaudia. Potem było dzielenie się opłatkiem. Pierwszą rzeczą, jaka mnie zaskoczyła była Klaudia bodajże, pamięć szwankuje, mam już te lata. Przeprosiła mnie za wszystko, podobnie Dodzia i Ewelina, bardzo mnie to ucieszyło i zrobiło mi się lżej na sercu. Potem zajęliśmy się jedzeniem, ale to nie jest takie interesujące. I przyszedł Mikołaj. Na początku zawołał 23 DSH, którzy śpiewali kolędy. Dostali czerwone koszulki z imieniem/ksywą na prawej piersi, a na lewej lilijka z ONZ, a z tyłu 23 (...), następnie czas na nas, 5 DSH. Dostaliśmy zielone koszulki z I LIKE ZHP na lewej piersi, 5 (...) na lewym ramieniu i "JESTEM Z PIĄTEJ" na plecach. Nasze są w sumie lepsze, bo możemy się wymieniać. Przez cały wieczór i następny dzień większość chodziła w tych koszulkach. Są na prawdę przyjemne w dotyku. Po wigilii było sprzątanie, czyli powtórka z rozrywki. Potem wszyscy szliśmy do małej sali gimnastycznej w szkole obok, i wróciły wspomnienia z mojej pierwszej harcerskiej wigilii, kiedy jeszcze byłam w 23DSH. Tym razem ułożyłam swoje rzeczy nieco dalej, żeby nie popaść w lekką rutynę. I tak nie spaliśmy do 4.30, ale to tylko dlatego, że kilka rzeczy się wydarzyło:
- 23 zrobiła jakąś grę, ale to było dziwne
- kilka minut/godzin wcześniej zaadaptowałam 14 dzieci, które zwiększyły łączną ich liczbę do 18. Ich matka mnie zabije. 
- mieliśmy grę nocną, która też była taka sobie i jakaś taka łatwa, ale dzięki dh Judzi nauczyłam się tańczyć walca wiedeńskiego, dh Karolinka nauczyła tworzyć wspaniałe kreacje za pomocą worków na śmieci i zszywacza, dh Hania kazała nam zrobić dekoracje z surowego makaronu, którego trochę zjadłam, bo nie dali nam jeść wcześniej, dzięki dh Wojtkowi każdemu przypomniały się lekcje języka niemieckiego, dh Stanek nauczył nas w trudnych sytuacjach myśleć kreatywnie, gdyż mróz doskwierał a pod zastaw wziął jedną z małych harcerek. 
- siedzieliśmy godzinami na sali i gadaliśmy, spaliśmy, graliśmy, siedzieliśmy jak groby, śmialiśmy się.
potem poszliśmy do "wigilijnej kawiarenki" w której było JEDZENIE, tak, JEDZENIE! zjedliśmy i udaliśmy się do sali, żeby spać. Długo nie pospaliśmy, bo już o chyba 8.00 nas obudzili, nie miałam poczucia czasu. Wstaliśmy, ogarnęliśmy sale, potem razem z Martyną zamiatałam na górze, potem siedzieliśmy. Musiałyśmy jeszcze czekać do 10.00, żeby iść do Reslera, gdzie mieliśmy akcję zarobkową. 
od lewej: dh Martyna, dh Mateusz, dh Judzia, dh Wojtek, dh Oskar, dh Maja, ja
chodziliśmy po mieście 3 godziny, ale w między czasie:
- odwiedziliśmy kawiarenkę, żeby napić się boskiego napoju
- potańczyliśmy sobie na Starym Rynku 

A potem bardzo życzliwa mama Martyny podwiozła mnie do domu.

Ahh.. Pisałam to 44 minuty. Jutro znowu do szkoły, coraz bliżej końca tygodnia, ostatniego szkolnego w tym roku. Każdy z przyjemnością opuści ten budynek w piątek. Na szczęście kończę o 14.15. Wrócę do domu i pójdę na zbiórkę, również ostatnią w tym roku. Za zbiórkami będę tęsknić bardziej, niż za szkołą, NA SERIO! 

Postanowienia:
- Ziuta, nie obgryzaj paznokci, do cholery... 
- Uczyć się, poprawić to i to, napisać to i to. 

Oceny:
- anglik - 3+ ?
- infa - 4- ze sprawdzianu 
- wf - nic
- hist - nic
- j. pol - minus za brak zadania domowego. no heloo ! uczyłam się do sprawdzianu z historii, którego i tak nie było. 

Przebieg lekcji:
- anglik - będziemy robić babeczki w piątek, więc gadaliśmy o tym
- infa - sprawdzian a potem robienie kartki w arkuszu.
- wf - ZNOWU siata 
- hist - babka gadała a ja pisałam na kartce "We wish you a Merry Christmas..." 
- j. pol. - czasy nudy i czasy odpału, analiza wiersza K.K.Baczyńskiego "Dwie miłości". 

"Dobra we wszystkim - doskonała w niczym." 

http://MrsLove.odpowie.pl/  
żeby nie było :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz